Dziś rano dowiedziałam się, że mój kochany plus wyładował mi 30 złotych w tydzień, gdy sama zużyłam zaledwie 5... Co za oszuści!
Potem poszłam do Rossmana i kupiłam NAJNOWSZE PERFUMY AVRIL LAVIGNE - WILD ROSE!!!
Kocham ją! W każdym razie teraz to mój ulubiony zapach :) Delikatniejszy od Black Star i bardziej zmyslowy od Forbitten Rose ( czy jakoś tak :) )... W prezencie dostałam żel pod prysznic :D
Kupiłam też odżywkę do paznokci, a wieczorem zrobiłyśmy sobie z dziewczynami damski wieczór - manicure i malowanie paznokci :)
Podczas oglądania Must Be The Music ( ja mam pomalowane na delikatny róż - bo jutro szkoła :((( )
Przed chwilą umyłam włosy, więc teraz poskręcały mi się w urocze - i, nieco denerwujące w grzywce - loki :)))
Teraz w słuchawkach słucham Avril Lavigne - Push...
Nie wiem, jak ona to robi, ale wszystkie jej piosenki z płyty Goodbey Lullybey mówią jakby o moim życiu...
Taak, ciężkie czasy :)
A więc zakochałam się w pewnym szczególnym chłopcu i byliśmy na spacerze :*, ale potem on zaczął mnie ignorować... Wrrrr!
Chodzi ze mną do klasy, więc może coś jutro się wydarzy :))) ( Tak, jestem optymistką :) )
Trzymajcie kciuki!
"Bo nadzieja umiera ostatnia"P.S. Postanowiłam, że pod koniec każdej notki będę dodawała jakiś cytat odpowiedni do wydarzeń w moim życiu :)
LOVE U ALL !♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz